ROZWÓJ I ZMIERZCH MECHANICZNEGO BUDZIKA

Budzikiem nazywamy potocznie niewielkie urządzenie zdolne do samodzielnego pomiaru upływu czasu i wydające określony sygnał, najczęściej akustyczny, o wcześniej nastawionej godzinie. Urządzenia takie były znane praktycznie od zarania naszej cywilizacji. Jednak historia budzika, jako jednego z atrybutów naszej codzienności, zaczęła się stosunkowo niedawno.

Tekst: Henryk Golka – Muzeum ZEGARY DO CZARNEJ ROBOTY

Zdjęcia: Arch. Autora

Przyczyną jego gwałtownego rozwoju była rewolucja przemysłowa u schyłku XVIII wieku. Rozrastające się miasta, rozwój przemysłu, rozwój komunikacji, rozwój procesów technologicznych zmusiły człowieka do dokładnego przestrzegania reżimu czasowego. Ludzie zaczęli coraz bardziej cenić czas. Sięgnęli więc po „strażnika czasu”. Nie każdy wie, dlaczego to |Szwajcaria stała się domem wielu zegarmistrzów. Niepokoje i wojny wstrząsające Europą w XVII i XVIII wieku spowodowały, że wielu mistrzów, szukając spokojnego zakątka, gdzie mogliby wykonywać swój zawód, osiedliło się w Szwajcarii, kładąc podwaliny obecnej sławie, utrwalonej w świadomości marce: szwajcarskich zegarków.

Ryc.1. Nr. kat. 0/28 zegar typu Comtoise (1850 – 1890) z funkcją budzenia, brak konsoli

Ryc.2. Nr. kat. 0/15, typu Szwarcwalder, 1874, z funkcją budzenia

Rozkwit przemysłowej produkcji budzików w XIX wieku nastąpił głównie w Niemczech i Francji, ale już pod koniec tego wieku bez mała każde państwo w Europie miało swoje wytwórnie. We Francji popyt na budziki początkowo pokrywany był zegarami typu COMTOISE, (Ryc.2), z wbudowaną funkcją budzenia. Ale już ok.1860 roku powstała firma JAPY – FRERES [1,8], a później BAYARD i JAZ. A roczną produkcję budzików we Francji w roku 1870 szacuje się na 300 000 sztuk [2,3].

Funkcji budzenia w Niemczech początkowo podjęły się zegary z drewna, znane jako szwarcwaldzkie z wbudowanym mechanizmem budzenia. Ze względu na niską cenę, przeznaczone dla niezbyt zamożnych, cieszyły się dużym popytem i zyskały w XIX wieku dużą popularność. Szacuje się, że w dziesięcioleciu 1870 – 1880 produkowano rocznie 2 miliony sztuk, w tym ok. 1 milion to tak zwane Postman’s Alarmclock, przeznaczone głównie na rynek angielski . Ta w zasadzie chałupnicza lub, jak kto woli manufakturowa, wielo – , czy wielko – warsztatowa produkcja zegarów z funkcją budzenia była względnie mało wydajna i już w drugiej połowie XIX wieku zaczęły powstawać, głównie w rejonie Szwarcwaldu, kolejne fabryki budzików. Z większych firm [5,6], popularnych również na polskim rynku, w porządku chronologicznym, wymienić trzeba:

1/ Gustaw Becker rok zał.1850 w 1930 przejęty przez firmę Junghans z zachowaniem marki i znaku firmowego.
2/ Lenzkirch rok zał. 1851 – 1931
3/ Junghans rok zał. 1861
4/ Jerger rok zał. 1866 – przejęty w XX wieku przez Junghansa
5/ Mauthe rok zał. 1868 – 1975
6/ HAU (hambursko-amerykańska spółka akcyjna) rok zał. 1875 – 1930 o znanym znaku firmowym – dwie skrzyżowane strzały
7/ Kienzle rok zał. 1883 -
8/ Union Clock rok zał. 1885 – 1930
9/ Kaiser rok zał. 1914 – 1975
10/ Blessing rok zał. 1940 – 1978

O budziku na polskim rynku można właściwie mówić od momentu uruchomienia jego produkcji na skalę przemysłową. W 1891 roku bracia Fortwaengler założyli w Warszawie fabrykę zegarów, która praktycznie specjalizowała się w produkcji budzików. Wprawdzie krótko potem zmieniła właściciela, ale zachowała swój znak firmowy GF i z tym znakiem przetrwała ponad pół wieku do 1944 roku. Opisane są również inne, wcześniejsze i późniejsze próby uruchomienia przemysłowej produkcji zegarów w Polsce. Nie miały one jednak wielkiego szczęścia [7,8].

Lata powojenne budzika to przede wszystkim prostota, funkcjonalność i niezawodność. Rynek polski w tym okresie zaopatrywany był produktem krajowym z Łódzkiej Fabryki Zegarów, która później otrzymała firmową nazwę Poltik a następnie weszła w skład Zjednoczenia Merapoltik. Niedobory w zaopatrzeniu były wyrównywane importowanymi za Związku Radzieckiego budzikami między innymi o nazwie MIR, SŁAWA, PIONIER, JANTAR i z NRD wszystkim znane budziki marki RUHLA. To z tego okresu pochodzi znane hasło reklamowe – “budziki marki …. najlepsze, bo najszybsze na świecie”.
Były to jednak ostatnie tłuste lata. Przykładowo w roku 1970 w Niemczech Zach. wyprodukowano 23,4 mln sztuk [9], w tym ok. 16 mln na eksport. Tak kończyła się era mechanicznych i rozpoczynała się era elektrycznych a właściwie elektronicznych zegarów i budzików.

MECHANIZMY

Powstające w XIX wieku zegary z wbudowaną funkcją budzenia można zasadniczo podzielić na trzy grupy – naścienne, stojące (stołowe) nieprzenośne (ozdobne, na bazie zegarów tzw. wieżyczkowych) i przenośne. Rozwój mechanizmów poszedł w kilku kierunkach, z których dwa zdobyły największą popularność na przełomie wieków. Według tradycyjnych wzorów powstała rodzina specyficznych budzików podróżnych, zwanych też kolejarskimi. Były produkowane we Francji, Szwajcarii, Niemczech. Do czołowych przedstawicieli producentów tego typu budzików zaliczyć należy firmę Gustaw Becker oraz firmę Lenzkirch. Niezależnie od pochodzenia mechanizmy tych budzików są do siebie bardzo podobne i jeżeli nie ma na nich znaku firmowego (a takie egzemplarze spotyka się często), trudno cokolwiek powiedzieć o ich pochodzeniu. W okrągłych mechanizmach o przeciętnej średnicy 7 cm stosowano solidne, pełne mosiężne płyty. Początkowo (1851 – 1890) budziki te wykonywano z nieosłoniętą, na ogół emaliowaną tarczą i centralnie osadzoną, dużą, wystającą i masywną wskazówką do nastawiania godziny budzenia. Obudowy stosowano przeróżne. Od kamiennych, bardzo ozdobnych drewnianych (Ryc.4) czy metalowych do bardzo prostych. Stosowano w nich krótkie wahadła.

Ryc.3. Nr. kat. 0-00 Francja, 1850-1890, wym. 17 x 9 cm

Ryc.4. Nr kat. 0-06, VR Brevet Paris 1850 – 90, wym.17 x 15 cm

W późniejszym okresie (1895 – 1905) wprowadzono balans zamiast wahadła, bez dokonywania większych zmian w mechanizmie. Częstokroć budzik taki zawieszony był na specjalnym wieszaku, by minimalizować wpływ drgań i wstrząsów i być może stąd wywodzi się ich nazwa – budziki kolejarskie. Były to konstrukcje na tyle solidne, że jeszcze dzisiaj, po ponad stu latach ich mechanizmy nie wykazują nadmiernego zużycia i nadal można im zawierzyć pomiar własnego czasu. Do tej grupy (jednakże to już późniejsze konstrukcje – przyp. Autora) można zaliczyć również budzik, który stał się bardzo popularny ze względu na niezawodność, nowatorskie rozwiązania i bardzo małe wymiary. Konstrukcja ta w latach 1900 – 1920, szybko zdobyła ogromną popularność i była produkowana w różnych firmach, głównie francuskich i niemieckich. Zdaje się jednak, że szpiegostwo gospodarcze  działało już wtedy, a ochrona patentowa nie była najsilniejsza, gdyż spotyka się prawie identyczne egzemplarze noszące różne stemple firmowe, jak również egzemplarze pozbawione jakichkolwiek cech identyfikacyjnych. Do tej właśnie grupy należy budzik przedstawiony na Ryc. 5, na którym nie ma żadnych cech identyfikacyjnych. Wiadomo o nim tylko tyle, że od ok. 1910 roku przechodził z ojca – kolejarza na syna kolejarza, aby w końcu, gdy go odziedziczyłem, stać się zalążkiem tej kolekcji.

Ryc.5. Nr kat. 01-01, ok.1910 wym. 6 x 5 cm

Drugą konstrukcją, która wywarła doniosły wpływ na cały przemysł zegarmistrzowski w Europie, była konstrukcja oparta na ażurowych prostokątnych płytach i perforowanych kołach zębatych. Konstrukcja dająca znaczące oszczędności materiałowe i pozwalająca obniżyć koszta wytwarzania. Pomysł ten był realizowany już Stanach Zjednoczonych. Zastosowanie tego konceptu jako pierwszemu w Europie przypisuje się Arturowi Junghansowi, który opracował słynną konstrukcję mechanizmu budzika J-10. Pojawił się on na rynku w późnych latach siedemdziesiątych XIX wieku i był produkowany ponad pięćdziesiąt lat. Można powiedzieć, że mechanizm ten stał się pewnego rodzaju normą, wzorcem naśladowanym przez wielu producentów.

Ryc.7. Nr kat. 4-36, Francja ? ok.1930, wym. 14 x 9 cm

OBUDOWA

Zasadniczą funkcją budzika jest wytwarzanie bardziej lub mniej przyjemnego hałasu o dowolnej, ale uprzednio określonej godzinie. Jego wygląd dla wielu ludzi jest sprawą całkowicie nieistotną. Po prostu budzik ma niezawodnie wykonywać swoją robotę. Początkowo były to budziki w kształcie zewnętrznym sięgające do wzorów francuskich zegarów tzw. “karetowych”, czyli prostokątnych, przeszklonych szafek. Pojawił się również, już klasyczny, okrągły budzik w metalowej obudowie na nóżkach i z jednym dzwonkiem na górze. Były to jednak tylko główne tendencje. Rozmaitość zewnętrznych form była ogromna. W latach dwudziestych obok głównego zegara domowego, bardziej lub mniej ozdobnego i dokładnego, pojawia się w domu, ba, wręcz na stałe w sypialni, dodatkowy element – zegar do czarnej roboty – czyli po prostu budzik . Stąd też wzięła się nazwa książki o budzikach – „Zegary do czarnej roboty”, mojego autorstwa.

Ryc.8. Nr kat. 2-12, ok.1930, wym. 35×12 cm

W tych latach pojawiło się też pytanie: jak taki „wyrobnik” powinien wyglądać? Jaki ma mieć kształt i własności, aby najlepiej wykonywać swoje zadanie? Wydaje się, że okres międzywojenny, to okres „dojrzewania” budzika. Pojawiają się przeróżne, bardziej lub mniej ekstrawaganckie pomysły czy też próby zracjonalizowania jego funkcji, jak np. budzik zainstalowany w lampce nocnej (Ryc.8) albo praktyczny budzik-skarbonka. Z jednej strony są wyrazem poszukiwań funkcjonalnej obudowy, z drugiej mają trafiać do indywidualnych zapotrzebowań i gustów oraz zachęcić do kupna następnego zegara. Duża konkurencja powodowała, że producenci budzików wprowadzali coraz to nowe udoskonalenia, jak na przykład przełącznik głośności dzwonka, powtarzanie dzwonienia, a przede wszystkim wyłącznik alarmu. Ręczny wyłącznik dzwonienia stał się już w latach dwudziestych ubiegłego stulecia standardowym elementem wyposażenia budzików. Lata powojenne to przede wszystkim prostota, ergonomia i funkcjonalność. Dopiero w późnych latach 70., ponownie pojawiają się bardzo zróżnicowane, ozdobne obudowy, ale była to już końcówka takiego designu.

DATOWANIE

Datowanie budzików jest złożonym zagadnieniem, gdyż na artykule codziennej potrzeby, niedrogim, który często po prostu wyrzuca się w razie jego awarii, rzadko który producent zaznaczał rok produkcji. Oczywiście, za 300 – 400 lat drobna pomyłka o 10 – 20 lat nie będzie taka istotna jak teraz ale póki co, Wszyscy pasjonaci walczą przecież o dokładne datowanie swoich eksponatów.  Ta trudność w datowaniu wynika również stąd, że na bazie jednego, wypróbowanego mechanizmu, produkowanego przez dziesiątki lat, powstawały setki różniących się zewnętrznie wariantów i to wytwarzanych w milionowych ilościach egzemplarzy.

Ryc.9. Nr kat. 8-65, Francja, DEP, VIII.75, wym. 11×8 cm

Wizytówką budzika jest tarcza. Jakość tej tarczy w dużym stopniu świadczy o klasie i o wieku budzika. W XIX wieku, gdy budzik był artykułem luksusowym, tarcze wykonywane były z metalu lub emalii, wprowadzonej do zdobnictwa zegarów już w XVII wieku. Tarcze te były częstokroć bardzo ozdobne, a cyfry na ogół rzymskie. Gdy ruszyła przemysłowa produkcja tanich budzików, te pracochłonne i kosztowne tarcze zaczęły zanikać. W ich miejsce pojawiły się tarcze drukowane na papierze i dla wzmocnienia naklejane na cienką blachę lub drukowane bezpośrednio na kartonie. Dla ochrony przed zewnętrznymi wpływami pokrywano je niekiedy warstewką przezroczystego lakieru. W okresie międzywojennym (lata 1920 – 40) pojawiły się też tarcze drukowane bezpośrednio na cienkiej blasze aluminiowej, a następnie (w latach pięćdziesiątych) na folii plastikowej. Podłoże tarczy jest jednak sprawą drugorzędną. Wystrój tarczy, kształt cyfr – to przemawia do użytkownika.

Ryc.10. Nr kat.10-02, ok.1999, wym. 10×7 cm

Do wystroju tarczy zaczęto coraz częściej używać cyfr arabskich, szczególnie po wynalezieniu fosforyzującej farby w 1885 roku. W Europie zaczęto ją stosować od 1908 roku i jest to jeden z elementów ułatwiających datowanie produkcji. Kształt cyfr przez dziesięciolecia produkcji budzików również zmieniał się, ulegając wpływom aktualnych trendów i mody. Jako najbardziej charakterystyczne wymienić tu można styl Art déco, panujący w latach dwudziestych oraz styl lat sześćdziesiątych, charakteryzujący się maksymalną prostotą, w skrajnych przypadkach na tarczy budzika nie ma ani jednej cyfry, tylko kreseczki lub punkty w miejscach, gdzie należy spodziewać się cyfr. Po przerwie wróciły do zdobnictwa tarcz nowe, nieradioaktywne farby świecące. Również wzornictwo wskazówek stosowanych w budzikach jest przeogromne. Od bardzo ozdobnych ażurowych poprzez klasyczne, z gruszkowatym zakończeniem, do zupełnie prostych „kresek”.

Stopień trudności z datowaniem można prześledzić na zabawnym przykładzie budzika – zapalniczki, w wykonanego w stylu Art déco przypadającego na lata dwudzieste (Ryc.9). Obudowa jest chromowana a więc w najlepszym przypadku są to lata trzydzieste. Zastosowano w nim gwinty metryczne, które zaczęły obowiązywać jako norma w latach pięćdziesiątych. Kiedy go więc wyprodukowano? Na szczęście, rzetelny producent wybił na obudowie rok produkcji – VIII.75. Niestety nie wszyscy są tacy rzetelni (Ryc.10). W sztucznie postarzanych obudowach, niejednokrotnie z „uwierzytelniającym napisem” np. „Dresden 1824” – kryją się zupełnie nowe mechanizmy typu SLAWA.

Jako przemysłowy artykuł codziennego użytku mechaniczny budzik ma za sobą 150 lat swojej pracowitej historii. W tym czasie rozwinęło się interesujące wzornictwo, bazujące nie tylko na tradycji, ale uwzględniające również gusty i aktualnego ducha czasu. Odzwierciedla się to w zastosowanych materiałach konstrukcyjnych, w rodzaju i w kształcie obudowy, w wyglądzie tarczy i wskazówek, nie wspominając już o technicznych rozwiązaniach, jak rodzaj napędu, rodzaj regulatora chodu czy też typ sygnału akustycznego. Często też wyraźnie widoczne są jakościowe różnice między podobnymi budzikami, pochodzącymi wręcz od tego samego producenta. Rozwój techniczny i postęp technologiczny, który towarzyszył budzikom przez lata przemysłowej produkcji, daje się wyraźnie zauważyć i prześledzić. Może to być bardzo interesujące dla ludzi, którzy lubią technikę i historię sztuki użytkowej,

Wszystko jednak ma swój kres. W roku 1976 wiodąca na rynku europejskim firma JUNGHANS zaprzestała produkcji mechanicznych budzików [10]. W latach 80. i 90. ubiegłego stulecia, kolejne europejskie firmy zamykały produkcję. I tak era mechanicznego budzika przeszła do historii. Budzika, który najpierw zastąpił pianie koguta, a zluzowany został przez zegar atomowy…

Henryk Golka

Przypisy:

  1. 1.Horst Landrock Alte Uhren neu entdeckt, Berlin, VEB Verlag 1981, str.157

  2. Richard Mühe, Helmut Kahlert, Beatrice Techen Wecker, München, Callwey 1991, str.47

  3. Richard Mühe, Helmut Kahlert, Beatrice Techen Wecker, München, Callwey 1991, str.47

  4.  R. Mühe, H. Kahlert, B. Techen Wecker, jak w przyp.8, str.29

  5. R. Mühe, H. Kahlert, B. Techen Wecker, jak w przyp.8, str.51 i 147

  6. Gisela Lixfeld, Reinhold Krämer, Amerikanische Wecker aus dem Schwarzwald Schriften des Stadtmuseums Schramberg 1991, str. 9-17

  7. W. Siedlecka, Polskie zegary, jak w przyp.2, str.131-133

  8. W. Głębocki, Zegarmistrzowie warszawscy XIX wieku, jak w przyp.6 , str. 36-39

  9. R. Mühe, H. Kahlert, B. Techen, Wecker, jak w przyp.8, str.53

  10. G. Lixfeld, R. Krämer, Amerikanische Wecker aus dem Schwarzwald, jak w przyp.11, str. 29, jak w przyp.11, str. 29